|
Najczęściej szybko chudną górne
partie ciała(ręce, BIUST, u niektórych osób talia, a wtedy w trakcie
restrykcyjnej diety na wierzch wychodzą żebra), a nienawistny tłuszczyk
na biodrach, udach, pupie opiera się do ostatniej chwili. Naturalną
budowę sylwetki można udoskonalić jedynie dzięki wytrwałym ćwiczeniom,
wspomaganym różnymi kobiecymi sztuczkami (typu balsamy, masaże itp.,
ale o tym to już każda z nas dobrze wie). Nie pomogą magiczne
bransoletki i inne cuda-wianki. I na koniec-zanim dojdziemy do wniosku,
ze czas się odchudzać spytajmy kilka ZAUFANYCH osób o ich opinię na
temat naszego wyglądu, bo nie zawsze to jak siebie widzimy zgodne jest
z prawdą, a stąd o krok od wpadnięcia w kłopoty związane z
zaburzeniami odżywiania.
ZAŁÓŻMY JEDNAK...
...że faktycznie mamy te kilka
kilogramów za dużo. Co dalej? Ustalamy ile chciałybyśmy zrzucić. Pięć?
Dziesięć? A może i dwadzieścia? Niezależnie od liczby na zrzucenie
jednego kilograma przeznaczyć należy co najmniej (!) tydzień. Szybsze
tempo chudnięcia przysporzy nam tylko kłopotów w postaci większego
ryzyka efektu jojo, problemów z cerą, złym humorem, samopoczuciem, ciągłym
uczuciem zimna, zwolnieniem przemiany materii, a więc i spowolnieniem
procesu chudnięcia( a być może całkowitym jego zahamowaniu, ze względu
na przestawienie się organizmu na tryb głodowy, w którym nasze ciało
stara się oszczędzić każdą kalorię i nie dopuścić do zużywania
rezerw energetycznych, a więc tłuszczyku). Inne problemy, jakie
pojawiają się przy drakońskich, błyskawicznych dietach to ubytek
beztłuszczowej masy ciała, różnego rodzaju awitaminozy, problemy z
koncentracją, utrata jędrności skóry... To tylko niektóre z nich.
Kilogram lub mniej na tydzień to zdrowe optimum. Nastawiamy się więc
na zmianę nawyków żywieniowych na dłuższy okres, a część z
nabytych w czasie diety przyzwyczajeń dobrze byłoby zachować na całe
życie. W końcu dieta redukcyjna nie ma być szybką drogą do krótkiego
sukcesu, ale nauką zasad zdrowego żywienia na przyszłość. Tylko tak
można zachować nową, szczupłą sylwetkę na długo.
JAK JEŚĆ
Kilka podstawowych zasad, jakie będą
nas obowiązywały w trakcie odchudzania:
1. Konsekwencja, cierpliwość i wytrwałość-bez
tego ani rusz.
2. Jemy 5-6 posiłków dziennie.
3. Im wcześniej tym więcej im później tym mniej
4. Zasada brzmiąca nieco podobnie do poprzedniej- Im wcześniej tym więcej
węglowodanów (złożonych, bo o prostych staramy się ich unikać), im
później tym mniej węglowodanów, a więcej białka.
5. Warto to zaznaczyć osobno-Unikamy węglowodanów prostych, a więc
wszelkiej maści słodyczy, DUŻEJ ilości owoców i miodu(zawierających
fruktozę), a także dwucukrów, a więc sacharozy(występującej w słodyczach,
czasami dosładzanych sokach owocowych, płatkach śniadaniowych itp.) i
laktozy zawartej w produktach mlecznych(tu jednak spokojnie można rano
wciąć sporą porcję produktów mlecznych, aby zapewnić organizmowi
wapń i witaminy D, B12 itp.). W ten sposób ograniczymy w diecie
produkty powodujące gwałtowny wyrzut insuliny, a więc te sprzyjające
odkładaniu się tkanki tłuszczowej.
6. Staramy się jeść jak najwięcej ciepłych rzeczy (obowiązkowo
ciepły obiad) i pić ciepłych napojów bezkalorycznych. Ciepłe posiłki
sycą na dużo dłużej.
7. Dbamy o odpowiednią ilość błonnika w diecie, który pozwala dłużej
czuć się sytym, a także działa jak miotełka na układ pokarmowy.
Jemy więc dużo warzyw i pełnoziarnistych produktów zbożowych.
8. Pijemy dużo wody, przede wszystkim niegazowanej, mineralnej, średnio,
lub nisko mineralizowanej, herbaty, naparów ziołowych. To pomaga
organizmowi oczyścić się z toksyn, których produkuje szczególnie dużo
w trakcie odchudzania. Picie dużych ilości wody pozwala też osłabić
nieco uczucie głodu, co w początkowej fazie diety może mieć kluczowe
znaczenie.
9. Ograniczamy spożycie soli, która może być przyczyną opuchlizny,
a tym samym fałszować wyniki diety. Poza tym warto dać odpocząć
nerkom. Soli i tak jest wystarczająco dużo w naszym jadłospisie bez
dodatkowego dosalania potraw.
10. Mocno zmniejszamy spożycie tłuszczy nasyconych, a zamieniamy je na
cenne tłuszcze nienasycone, a więc głównie roślinne( oliwa z
oliwek, olej z pestek winogron, wszelkiego rodzaju pestki, orzechy
dostarczające także dużo witaminy E) i rybie, które są źródłem
m. in. tzw. kwasów omega 3, bardzo cenionych w profilaktyce chorób układu
krążenia. W żadnym wypadku nie należy zupełnie unikać tłuszczy, są
one niezbędne i dla zdrowia i dla urody(szczególnie, jeśli chodzi o
cerę).
11. Unikamy smażenia-to najgorszy sposób przyrządzania potraw.
zapominamy o panierkach, które ciągną tłuszcz jak gąbka, a potrawy
przyrządzamy piekąc, dusząc, gotując tradycyjnie i na parze. Jeśli
już decydujemy się na smażenie to na teflonie i przy użyciu
minimalnej ilości zdrowego tłuszczu.
12. Ostatni posiłek ok. 18.00
13. Nigdy nie jemy w biegu, ale powoli. Na posiłek trzeba czasu i
spokoju. Mózg dowiaduje się o sytości dopiero po pewnym czasie od
zaspokojenia głodu. Warto więc zastanowić się nad każdym kęsem.
14. Jemy na małych talerzykach-taki trik działa na sporo osób. Na małych
talerzykach jedzenia wydaje się być więcej.
15. Nie ważymy się codziennie, to może stać się tylko przyczyną
frustracji, gdyż waga kobiety naturalnie waha się nawet o 2 kilogramy
na dobę, zwłaszcza przed okresem i bynajmniej nie wiąże się to z
przytyciem, ale z zatrzymaniem wody w organizmie. Lepiej w ogóle schować
wagę w kąt, lub ważyć się co tydzień, a raczej zdecydować się na
mierzenie efektów centymetrem i tzw. "testem ubraniowym"-
przymierzając po prostu co jakiś czas nierozciągliwy ciuch, który
pokaże nam czy schudłyśmy, czy nie. To zdecydowanie bardziej
obiektywna metoda.
PRZEJDŹMY DO KONKRETÓW
Jak ma wyglądać dzień odchudzającej
się osoby, jeśli chodzi o rozkład i kaloryczność posiłków. Moja
propozycja to nieco zmodyfikowana dieta 1200-1500 kcal. Dlaczego właśnie
tyle? Zakładam, że osobą czytająca ten tekst jest aktywna
fizycznie(np. trzy razy w tygodniu uprawia jakiś sport, chodzi na zajęcia
aerobiku lub robi cokolwiek innego, choćby ma pracę wymagającą ciągłego
ruchu). Jeśli tak nie jest i naszym ulubionym sportem jest klikanie
myszką, czy guzikami pilota, od proponowanej przeze mnie diety należy
odjąć 200-500 kcal, ale lepiej byłoby po prostu jakąś aktywność
fizyczna podjąć. Rola ruchu w procesie odchudzania nie może być
bagatelizowana. Szczególnie warto uprawiać ćwiczenia aerobowe, które
dodatkowo przyspieszają przemianę materii, a tym samym ułatwiają
zrzucanie kilogramów. Dla osoby nieco się ruszającej właśnie taka
dieta(1200-1500) da ujemny bilans rzędu około 1000(lub nieco więcej,
zależnie od naturalnych predyspozycji, bo podstawowa przemiana materii
u każdego jest nieco inna, a decydują o niej takie czynniki jak masa
ciała, ale także proporcje między mięśniami, które spalają
zdecydowanie więcej energii i tłuszczem, na którego utrzymanie
organizm nie musi wydatkować wiele energii) kcal dziennie, co da
tygodniowo ubytek w granicach 1 kg. Rzecz jasna, kaloryczność diety można
modyfikować na bieżąco zależnie od rezultatów, nie schodząc
jednak, w żadnym wypadku poniżej 1000-1200 kcal na dzień(!). Przykładowy
rozpis na pięć posiłków z zaznaczoną kalorycznością i porą każdego
z nich:
ŚNIADANIE: do 500 kcal godz.
7.00 - śniadanie to konieczny i najważniejszy w ciągu dnia posiłek,
który "rozkręca" metabolizm po nocy. Rano nie trzeba martwić
się o nadmiar energii, bo i tak w ciągu dnia organizm wszystko to
spali. Porządne śniadanie to sygnał dla organizmu "dostaniesz
dziś dużo energii, możesz spokojnie działać na wysokich
obrotach"- i o to właśnie chodzi- nie dopuścić do obniżenia
przemiany materii. To takie małe oszustwo, bo potem "rozkręcony"
już metabolizm sprawi, że spalanie tłuszczu będzie efektywniejsze.
Na śniadanie wybieramy produkty zbożowe zawierające dużo błonnika,
a więc musli, płatki owsiane, czy inne niedosładzane śniadaniowe,
lub ciemne pieczywo. Do tego produkty mleczne, niesłodzone- jogurty
naturalne, kefir, maślankę, sery białe, mleko. Ze względu na wczesną
porę nie musimy się przejmować zawartą w nich laktozą. Do tego
jakieś warzywa, czy nawet owoc i śniadanie gotowe.
II ŚNIADANIE do 200 kcal godz.
10.00 - rola drugiego śniadania to utrzymanie metabolizmu na wysokich
obrotach, na które "wskoczył" dzięki obfitemu śniadaniu.
Na ten posiłek ciągle wybieramy ww. złożone, a więc np. ciemne
pieczywo i produkty białkowe, a więc chudą wędlinę, biały ser,
produkty sojowe, do tego warzywa o niskiej zawartości skrobi, a więc
ogórki, pomidory, warzywa liściaste i już mamy skombinowaną kanapkę,
którą łatwo można zabrać do pracy, czy szkoły. Jeśli chcemy wziąć
ze sobą jakiś sok do picia, wybierajmy raczej warzywne(uważając na
dosalane soki pomidorowe), bo owocowe najczęściej są dosładzane, a
przez to bardziej kaloryczne.
OBIAD do 400 kcal godz. 14-15.00
-to pora kiedy musimy zacząć uważać na spożywane węglowodany.
przemiana materii zaczyna zwalniać. Na obiad, koniecznie ciepły, jemy
produkty białkowe(pierś z kurczaka, ryby, chuda cielęcina, indyk
itp., do tego naprawdę niewielka porcja ww. złożonych w postaci np.
kaszy, ryżu, czy warzyw strączkowych, i dużą porcję surówki z
warzyw o niskiej zawartości skrobi. Żadnych sosów, panierek, zasmażek.
PODWIECZOREK do 100 kcal ok.
16.00 to czas na małą przyjemność, ale naprawdę małą. Prawda jest
taka, że lepiej pozwolić sobie na coś drobnego, niż potem rzucać się
na byle co i zaprzepaszczać efekty dotychczasowej diety. Popołudnie to
pora, gdzie często czujemy ochotę na coś słodkiego. Nie odmawiajmy
sobie tego zupełnie, bo odchudzanie nie ma być katorgą, a nauką
umiaru, która niejednokrotnie będzie musiała potrwać kilka miesięcy,
jeśli mamy do zrzucenia sporą ilość zbędnego tłuszczyku. Na
podwieczorek spokojnie możemy pozwolić sobie na dwie, trzy kostki
ciemnej czekolady( o wysokiej zawartości kakao), kilka orzechów,
sezamek, jedno pełnoziarniste ciastko, czy coś innego, co sprawi nam
przyjemność, zmieści się w założonym limicie kalorii(100) i nie
zrujnuje diety.
KOLACJA do 200 kcal godz.
18-19.00- to posiłek, przy którym trzeba uważać najbardziej.
Starajmy się zrezygnować z węglowodanów, a zjeść chude produkty
białkowe i ewentualnie odrobinę warzyw typu sałata, pomidor, ogórek.
Odpowiednimi produktami będą ryby(tuńczyk w sosie własnym, czy inne
np. duszone, czy pieczone w folii), lub chude mięso z warzywami. W miarę
możliwości na ciepło.
Razem ok. 1400 kcal - i tu uwaga. Jeśli
odejmować, to nie od dwóch pierwszych posiłków(ewentualnie 100 kcal
od śniadania) i nie kosztem omijania któregoś z nich. Jeśli dodawać,
to tylko do trzech pierwszych posiłków.
Między posiłkami pijemy wodę
mineralną, herbatę (sprawdzoną zieloną, lub czerwoną sypaną
pur-erh - podobno naprawdę działa, przyspieszając przemianę materii)
i różne herbatki ziołowe, byle nie o działaniu przeczyszczającym.
Pijąc herbatki odwadniające i przeczyszczające tylko zrobimy sobie
krzywdę i oduczymy ciało prawidłowego funkcjonowania bez "wspomagaczy".
CO JEŚLI GŁÓD JEST NIE DO
WYTRZYMANIA?
Często bywa tak, że w pierwszych
dniach odchudzania wyjątkowo paskudnie doskwiera nam ssanie żołądka.
Proponuję tu kilka sprawdzonych przez mnie lub kogoś innego patentów
"oszukiwania" żołądka. Nie każdy będzie odpowiedni dla każdego,
ale myślę, że może się to komuś przydać.
1. Chudy jogurt naturalny ze sporą łyżką
otrębów. To naprawdę zatyka, głównie dzięki dużej zawartości błonnika
w otrębach, ale jedzenia otrąb na sucho nikomu nie polecam
2. Jajko na twardo. Zjedzenie jajka na twardo bez popijania go zatyka na
amen. Trudno już potem zjeść cokolwiek innego.
3. Wielki kubek herbaty z odrobiną mleka. Trochę łagodzi głód.
Żródło: Instytut żywności i żywienia |